O krok to mam na myśli, że Nick Heidfeld ukończył wyścig na 7 pozycji.
Jak widać, na zwycięstwo przekłada się bardzo wiele czynników: aerodynamika, silnik, pitstopy, taktyka, sprawna zmiana taktyki w zależności od sytuacji na torze no i kierowca i jego opanowanie. Na końcu należy dodać trochę szczęścia - nie znaleźć się pomiędzy Nakajimą a innym wypadającym bolidem Click here to enlarge .

Wszystko ok. Ale martwi, że taki zespół jak BMW Sauber z takim zapleczem (własne silniki, własny tunel aerodynamiczny, dobre zaplecze finansowe) jest tak mało odkrywczy i przede wszystkim sprawnie pracujący. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o wpadkę z początku sezonu dotyczącą aerodynamiki, podwójnych dyfuzorów i innych rozwiązań aerodynamicznych. Ciekawi mnie również dlaczego producent najlepszych silników na świecie - zdobywca (od ilu lat) tytułów "engine of the year", mający bogate doświadczenia w sporcie wyścigów samochodów turystycznych, mających już kilku letnie doświadczenie w produkcji silników do F1 produkuje buble do swoich bolidów. Ciężko przyznać, że spośród wielu błędów popełnionych, błędy w dziedzinie sprawnego technicznie i szybkiego samochodu przodowały. Trochę wstydem zawiało, że garażowe zespoły muszące kupować silniki od innych są regularnie w lepszej kondycji od koncernowego zespołu i mało tego uchodzącego w zwykłym świecie motoryzacji za lidera samochodów sportowych.

Szkoda, że BMW rezygnuje ze sportu w F1, wielu producentów buduje swoją markę właśnie na sporcie. Od lat Ford budował markę samochodu sportowego uczestnicząc w rajdach, tak samo Subaru, Honda i wielu innych. Na miejscu BMW zebrałbym siły, zrewidował możliwości przeanalizował błędy i ostro przygotowywałbym się do następnego sezonu.
Wycofanie się w takim momencie źle wyglądają wizerunkowo i na marce też się źle może odbić. Wycofać się można jak się jest na szczycie a nie na dnie.

Pozdrawiam Click here to enlarge